SUKNIA ŚLUBNA CZ. I

koronkowa suknia ślubna boho

Mam zamiar uszyć sobie suknię ślubną… Tak, dobrze przeczytaliście. Ja, pasjonatka szycia, amatorka, nieposiadająca wiedzy na temat szycia tego typu odzieży, mam zamiar uszyć sobie suknię ślubną. Pewnie część z Was się właśnie zastanawia co ta wariatka wyprawia 😀 😀 Macie rację, chyba upadłam na głowę i wciąż się zastanawiam, czy nie porywam się z motyką na słońce… Ostatecznej decyzji jeszcze nie podjęłam. W dalszej części wpisu dowiecie się dlaczego chcę szyć, co chcę szyć i zobaczycie mój wstępny projekt 🙂

Zacznijmy od początku. Każda z nas ma, bądź miała (jeśli już jesteście po) jakieś wyobrażenie o swojej wymarzonej sukni ślubnej. Od kiedy zaczęło mi grozić za mąż pójście, wiedziałam, że moja suknia na pewno nie będzie gorsetową księżniczko-bezą z górą tiulu. Postawiłam sobie wtedy kilka kryteriów, które owa kreacja ma spełniać:

  1. Wygoda
  2. Lekkość
  3. Zwiewność
  4. Głęboki dekolt na plecach
  5. Naturalne materiały
  6. Brak gorsetu

Od kilku miesięcy przeglądałam Internet wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu inspiracji. Szukałam, szukałam, aż znalazłam. Bardzo bliskie memu sercu okazały się style: boho, rustic, gypsy, lata 70-te, które stają się coraz bardziej popularne w modzie ślubnej. Gdy już wiedziałam, co mniej więcej mnie interesuje, postanowiłam wybrać się na małą wycieczkę po salonach ślubnych z nadzieją, że znajdę to, czego szukam…

Wizyty w salonach ślubnych okazały się totalną katastrofą. Nie umawiałam się telefonicznie, po prostu wchodziłam do salonu i pytałam czy znajdzie się coś w stylu boho. Gdy odpowiadano mi, że tak, umawiałam się na wizytę. Niestety w większości salonów nie było ani jednej sukienki, która byłaby choć odrobinę boho (dla większości obsługujących mnie Pań wydawało się, że wystarczy, iż sukienka ma koronkę bądź gipiurę). Przymierzyłam sporo kreacji, ale żadna nie była tym pełnym zachwytu „wow”. Dowiedziałam się natomiast czego unikać, co podkreślić i w jakich kolorach jest mi najlepiej, a to już coś.

Postanowiłam przejrzeć oferty salonów w innych miastach. Okazywało się, że nawet jeśli salon posiada w ofercie suknię bliską memu wyobrażeniu, to cena takiej sukni jest o wiele za wysoka (ja postawiłam sobie granicę na 4.000 zł). Uważam, że to i tak wysoka cena biorąc pod uwagę fakt, że suknia ma mi posłużyć przez jakieś 14 godzin i że najprawdopodobniej nie dam rady jej sprzedać. Szukałam nawet używanych sukien na Allegro, OLX i grupach na Facebooku (czasem można znaleźć używane suknie od projektantów za połowę ceny), ale póki co nic nie znalazłam. Przeglądałam także strony polskich projektantów, ale albo ceny są zbyt wysokie, albo suknie odkrywają ramiona, a ja ich pokazywać nie chcę.

Takim sposobem doszłam do wniosku, że albo pójdę do ślubu w czymś, co mi się nie podoba, albo zlecę uszycie sukni krawcowej, albo uszyję sobie sama. Muszę podjąć decyzję do końca roku, bo to ostatni dzwonek aby zamówić suknię w salonie. Tak więc przez ostatnie dwa miesiące skupiałam się głównie na szukaniu formy idealnej i szyłam suknie próbne.

W tym momencie dochodzę do meritum tego wpisu. Pewnie zastanawiacie się jak ta suknia ma wyglądać? Pokażę Wam kilka inspiracji. Pierwszą suknią, która mnie zachwyciła, była suknia z kolekcji 2017 od Yolan Cris:

Duet Yolan Cris ma jeszcze kilka innych sukni, które mi się podobają, jednak ta urzekła mnie najbardziej. Cena sukni mieści się w przedziale 8 – 12.000 zł. Kilka modeli jest dostępnych w Polsce, ale akurat nie tych, które mnie interesują. Poza tym cena powala na kolana… Co podoba mi się w tej sukni? Absolutnie wszystko, ale najbardziej rodzaj koronki, wygląda jakby była zrobiona na szydełku.

Drugą z inspiracji jest suknia Lillian West z kolekcji wiosna/lato 2018. Suknia jest dostępna w Polsce. Nie wiem ile kosztuje, ale przedział cenowy to od około 3.000 do 9.000 zł. Suknia ta była przez długi czas moją faworytką, ale doszłam do wniosku, że jest za mało elegancka.

https://www.justinalexander.com/en/lillian-west/collection/wedding-dresses/6509/
https://www.justinalexander.com/en/lillian-west/collection/wedding-dresses/6509/

Trzecia inspiracja to suknia australijskiej marki Grace Loves Lace za 3.000 (cena z wysyłką i podatkami). Ta suknia to propozycja najbardziej ślubna ze wszystkich. Posiada cechy boho, ale jest elegancka, doskonale wyważono tutaj efekt, który chciałabym osiągnąć.

https://graceloveslace.com.au/shop/francis/
https://graceloveslace.com.au/shop/francis/

Czwarta inspiracja to suknia marki Rish, której koszt wynosi 3.550 USD. Ta suknia jest moim zdecydowanym nr 1 na tę chwilę 🙂

https://www.yoavrish.com/sundancebyrish?lightbox=dataItem-j8a7vh40
https://www.yoavrish.com/sundancebyrish?lightbox=dataItem-j8a7vh40

Inspiracji mam o wiele więcej, ale te powyższe najbardziej trafiają w mój gust. Dodam jeszcze tylko, że w Polsce prawdziwe suknie boho tworzy m.in. Marta Trojanowska (www.suknieboho.pl). Cena uszycia wymarzonej sukni zaczyna się od 2.500 zł. Przez moment nawet się nad tym zastanawiałam, ale doszłam do wniosku, że spróbuję najpierw sama.

Jak można łatwo zauważyć, powyższe suknie mają kilka cech wspólnych: podobny krój spódnicy, rękawy dzwony, głębokie dekolty zarówno z przodu, jak i z tyłu, koronkę. Właśnie te wszystkie cechy ma posiadać moja suknia ślubna. Niestety w tym miejscu będę musiała zrezygnować z niektórych kryteriów, które opisałam na początku wpisu – suknia raczej nie będzie zwiewna i nie będzie w 100% wygodna (przez tren, który majta się między stopami, a który najprawdopodobniej będę musiała podpiąć). Oczekiwania i rzeczywistość jak zwykle okazały się rozbieżne.

Teraz spróbuję Wam zobrazować to, co chcę stworzyć. Efekt, jaki chciałabym osiągnąć to boho elegancja. Suknia ma się ładnie prezentować podczas ceremonii zaślubin, ale jednocześnie ma się wpasować w wesele w stylu rustykalnym i wiejski krajobraz (przyjęcie odbędzie się na wsi w folwarku). Ma być suknią, w której można pobiec na łąkę z wiankiem na głowie. Nie chciałabym zatem aby koronka była zdobiona.

Teraz kilka zagadnień technicznych i szczerze mówiąc mam nadzieję, że mi troszkę pomożecie 🙂 Chciałabym, aby suknia miała podszewkę tylko w spódnicy oraz aby ta podszewka była w kolorze cielistym i wykonana była z dość sztywnego, ale lekkiego materiału, aby nadać spódnicy kształt. Całość ma być z koronki (najlepiej takiej jak w ostatniej inspiracji) o nieregularnym wzorze, abym mogła nim wymodelować dodatkowo sylwetkę (stąd podszewka w kolorze skóry). Koronkę na górze sukienki chciałabym naszyć na cielisty tiul (można wtedy za pomocą wzoru na koronce nadać dekoltom ładny kształt). W talii będę musiała umieścić pasek (póki co jeszcze nie mam pomysłu na to jak miałby wyglądać), gdyż moja figura dużo lepiej się wtedy prezentuje. Zastanawiam się też nad podkładem z koronki francuskiej w celu osiągnięcia efektu 3D i odrobiny elegancji (wtedy podkład i koronkę właściwą traktowałabym jak jedną część). Materiały muszą być naturalne, ponieważ w sierpniu może być gorąco, a ja nie chciałabym się ugotować w poliestrze.

Suknia będzie dość prosta w szyciu, ale największy problem mam ze znalezieniem wykroju na górę… O ile dół znalazłam idealny, o tyle górę wykrajałam już kilkanaście razy i ciągle coś jest nie tak. Potrzebuję wykrój z głębokimi dekoltami, a takiego nie mam. Próbowałam przerabiać wykroje sama z różnym skutkiem. Najprawdopodobniej udam się do krawcowej aby mnie dobrze wymierzyła i zrobiła wykrój na górę, no chyba, że moje drogie posiadacie i chciałybyście odrysować i mi wysłać 🙂 Chodzi o prostą, dopasowaną górę z rękawem do  łokcia, bo dzwon już sobie wykroję sama.

Mam do Was jeszcze kilka pytań. Jaki materiał wybrałybyście na podszewkę? Myślałam o jedwabnej, ale nie wiem jaki rodzaj tkaniny będzie najlepszy aby utrzymać fason spódnicy. Czy znacie jakieś sklepy internetowe bądź stacjonarne, w których znajdę naturalne koronki? W Yeda mają piękne, ale sztuczne :/ Czym zabezpieczyć podkroje, aby nie było widać, że są podklejone? Występuje jakaś przeźroczysta taśma? Jak to się fachowo nazywa? Czy powinnam użyć specjalnych nici do przyszycia koronki do tiulu? Jest jeszcze coś, co powinnam wiedzieć i przemyśleć? Może macie jakieś wskazówki? Będę Wam wdzięczna za każdą radę. Pozwalam Wam wybić mi ten pomysł z głowy jeśli tylko uważacie, że jednak nie dam sobie z tym rady 🙂

Mam nadzieję, że jakoś dotrwaliście do końca wpisu, bo mam teraz zamiar pokazać Wam projekt mojej sukni. Jest bliski tego, co chciałabym osiągnąć, ale ta góra mi nie odpowiada. Wolałabym, aby nie było pasa między górą, a spódnicą, bo wolę naszyć pasek lub taśmę w talii. To jest tylko projekt, jeszcze daleki od perfekcji, bo nie przykładałam się aż tak bardzo, więc proszę nie zwracajcie uwagi na jakość wykonania 😉

koronkowa suknia ślubna boho

koronkowa suknia ślubna boho

koronkowa suknia ślubna boho

koronkowa suknia ślubna boho

koronkowa suknia ślubna boho

koronkowa suknia ślubna boho

 

koronkowa suknia ślubna boho

koronkowa suknia ślubna boho

koronkowa suknia ślubna boho

koronkowa suknia ślubna boho

23 Replies to “SUKNIA ŚLUBNA CZ. I”

  1. Jak najbardziej Cię do tego namawiam ! Szycie własnej sukni to super sprawa i na pewno da Ci dużo satysfakcji! Ważne żeby się nie poddawać kiedy coś pójdzie nie tak😉 powiem Ci szczerze że według mnie nie ma sensu inwestować w drogie naturalne tkaniny na jeden wieczór, a dzisiejsze poliestry wcale nie są takie „nieoddychające”, tym bardziej cieniutkie siateczkowe koronki 😉 ale to Tylko moje zdanie 😊

    1. Właśnie już kilka razy miałam moment załamania i wciąż mam wątpliwości, bo moje umiejętności nie są na najwyższym poziomie. Z drugiej jednak strony myślę sobie, że to przecież ma być suknia dla mnie, a nie na sprzedaż, więc nie musi być perfekcyjna 😉 Czytałam kiedyś podobne opinie odnośnie współczesnych sztucznych tkanin i muszę powiedzieć, że dość sceptycznie do tego podchodzę. Na koronkę mogę przymknąć oko, ale podszewkę muszę mieć naturalną 🙂 Dziękuję Ci bardzo za odwiedziny i komentarz, to dla mnie bardzo budujące 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

  2. Suknie wspaniała, czekam na dalszą pełną prezentację:) Jeśli kiedyś będzie mi dane wyjść za mąż, też uszyję sobie suknie. Tak jak piszesz ceny są zawrotne a te suknie w boho stylu … są proste do uszycia, nie trzeba tiulu, gorsetu z setką guzików i halki na kole…by mieć piękną zmysłową suknię ślubną.

    1. Dziękuję! 🙂 Jeśli tylko zrealizuję ten projekt, to oczywiście pokażę na blogu, ale to dopiero po ślubie 😉 Masz rację, typ sukni, który chcę uszyć jest dość prosty pod względem szycia, więc mam nieco ułatwione zadanie 🙂 Pozdrawiam serdecznie! 🙂

  3. Hej, piekny projekt 🙂 i duze wyzwanie 🙂 nie odpowiem na wszystkie twoje pytania, ale polece co ksiazke „Bridal Couture” Sheaffler, o ile nazwiska nie ptzekrecilam, mnustwo wskazowek odnosnie szycia, roznych technik, ktore mozna zastosowac, w przypadku szycia koronki przyda ci sie m.in lace overlap, co pewnie byloby tez rozwiazaniem na pas w talii, ktorego nie chcesz, co do koronek to ja kupowalam stacjonarnie w warszawie, jest sklep z ogromnym wyborem koronek slubnych, i naczej ciezko bedzie o naturalny sklad, jesli sa na tiulu to nylonowym, nie wiem jak to wyglada z gipiurami, ja w mojej sukni slubnej, (koronka, poszewka z krepy i jeszcze jednej cieniutkiej jedwabnej warstwy) br a lam slub w najgoretszy dzien lata, ale zrezygnowalam z dlugiego rekawa, choc tez mialam poczatkowo w planach, i bylo ok, mysle ze jedwabna podszewka to must have 😉 jesli chcesz cos sztywniejszego to moze saryna? Powinna byc bardziej miesista 😉 troszke chaotycznie ale mam nadzieje ze choc troche pomoglam 🙂 powodzenia

    1. Dziękuję Ci bardzo za komentarz! 🙂 Nie szukałam książek, bo nawet o tym nie pomyślałam, że ktoś mógł napisać o szyciu sukien ślubnych 😀 Zaraz poszukam książki, o której piszesz 🙂 Koronki przeglądałam też na Etsy i na Ebay-u. Te w 100% naturalne wyglądają właśnie jak robione na szydełku, a mi się to bardzo podoba. Można też znaleźć koronki, które mają w składzie np. 80% bawełny (jak ta, z której uszyłam suknię z posta). Obawiam się, że nad wyborem koronki zaważy po prostu jej wzór, a nie skład. Jednak podszewkę muszę mieć jedwabną i dziękuję za radę odnośnie tkaniny 🙂 Pomogłaś bardzo! 🙂 Pozdrawiam ciepło! 🙂

  4. Suknia na poziomie tych pokazowych, pięknie to zrobiłaś i wykonałaś. Takiej nie dostaniesz w salonie, mnie się bardzo podoba jest niesamowita ale tu o nas nie chodzi ona ma się podobać Tobie. Myślę, że będziesz wyglądać przepięknie 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. No cóż, bardzo mi zależy na efekcie podobnym jak na zdjęciach, o ile tylko uporam się z górną częścią sukienki… Suknie z salonów są robione „na jedno kopyto”, ale wydaje mi się, że to klientki mają wpływ na to, co salon ma do zaoferowania (jeżeli na 100 klientek tylko 1 zapyta o suknie boho, to salon nie będzie miał takiej w asortymencie, natomiast około 80 zapyta o bezę i takich jest szeroki wybór, ech…). Kochana dziękuję za komentarz, możesz trzymać za mnie kciuki 😀 Pozdrawiam! 🙂

  5. Ja Ci na pewno nie zamierzam wybijać tego pomysłu z głowy. Ja mu przyklasnę i będę z niecierpliwością czekać na ciąg dalszy, bo wierzę, że sobie poradzisz i masz ku temu odpowiednie umiejętności, które jeszcze w międzyczasie z pewnością podszkolisz. Myślę, że gdybym teraz miała brać ślub, to rozważyłabym szycie sukni samodzielnie, choć nie raz pewnie przeszłabym chwilę załamania ;). Ale że właśnie takiej sukni nigdy nie szyłam, nie mogę niestety udzielić Ci żadnych rad, bo zupełnie się na tym nie znam. Jedyne co, o może uwaga, że koronka moim zdaniem niekoniecznie musi być naturalna, bo ona tak czy inaczej będzie przewiewna. Jeśli już bardzo Ci zależy na naturalnych tkaninach, to może raczej rozważ coś takiego na podszewkę w spódnicy. Twój projekt bardzo mi się podoba i już nie mogę się doczekać, co będzie dalej :). Trzymam kciuki!

    1. Powiem Ci, że ja już sama za sobą nie nadążam… W jednej chwili czuję przypływ energii, ogromnej wiary w to, że mi się uda, aby za chwilę rozczulać się nad tym, że jednak nie dam rady… Dziękuję Ci, że we mnie wierzysz, to jest bardzo motywujące 🙂 I jeśli zdecyduję się na szycie, to właśnie tak zrobię – zainwestuję w naturalną podszewkę, a koronkę wybiorę po prostu taką, która mi się podoba, nie będę się upierać przy naturalnej 🙂 Pozdrawiam ciepło!!! 🙂

  6. Będzie pięknie, już widać że projekt zmierza w dobrym kierunku. Nie wiem, co w tej górze jeszcze można poprawiać, bo jest dobrze, a na pewno na ludziu układa się jeszcze lepiej niż na manekinie. Jeśli chodzi o szycie koronek szczególnie na podszewce to jest sporo tutoriali w sieci, na pewno już oglądałaś. Tu nic nie doradzę, ale mogę wesprzeć duchowo 🙂 Moją suknię też szyłam (sto lat temu :-)), bo to co w sklepach oglądałam nijak do mnie nie pasowało. Wyszło jak wyszło, ale przynajmniej nie miało niepożądanych cudów typu beza 🙂 Mogłam się lepiej przyłożyć, szczerze mówiąc. Natomiast tutaj widać że Ty pięknie rozpracowujesz temat, więc jestem spokojna o efekt 🙂 Pozdrawiam!

    1. Ta góra w zasadzie jest całkiem ok., ale nie chcę tego pasa, wolę aby łączyła się bezpośrednio ze spódnicą, a potem naszyję aplikację, bądź przewiążę wstęgą. Jedno jest pewne, talię muszę czymś zaznaczyć 🙂 Oczywiście filmiki już oglądam i mam nadzieję, że się jednak czegoś nauczę. Dziękuję za wsparcie! 😉

  7. Szyję...bo kocham i potrafię says: Odpowiedz

    Ja nie będę Cię ani odwodzić, ani namawiać, uważam, żę decyzję powinnaś podjąć sama, bo decyzja nie jest łatwa i w konkretnej i bardzo ważnej sprawie. W swojej karierze szyłam dwie suknie slubne, raczej tradycyjne, jedna była jako komplet góra i dół + bolerko z gipiury, z której była też góra i reszta to biała matowa organtyna, druga z przepieknej włoskiej satyny i koronki. powiem Ci, ze po tych doświadczeniach mogę powiedzieć tylko tyle, ze przynajmniej w moim przypadku, napracowałam się okrutnie przez dwa tygodnie naszywałam ręcznie tylko koronkę na suknię + uszycie samej sukni i wszystkiego co było pod nią. Było to jakieś 10 lat temu i wtedy nie byłam tak oblatana w internecie, więc miałam ciągle pod górę, bo zdobycie dodatków, sprawiało sporo kłopotów. Na dzień dzisiejszy nie wiem czy bym się podjęła uszycia. jednak to duża odpowiedzialnośc. Co do kosztów, piszesz, o tej babce z Polski, u której ceny sukien zaczynają się od 2 500 …ok. Licząc wszystkie tkaniny dodatki które musisz kupić, nie wiem czy zdołasz zmieścić się w kwocie 1500 tys, podejrzewam, ze niekoniecznie i teraz wszystkie próby na które wykorzystasz kolejne tkaniny, to znowu jest wydatek, więc zastanawiałabym się czy gra jest warta świeczki. I jednak jest ciagle to ryzyko jak coś nie wyjdzie… to co wtedy? Ale to jest moje zdanie, dziewczyny popierają Twój pomysł, ale szczerze powiedziawszy to jest wyzwanie a koniec może być różny.
    Cieszę się, bo ostatnio moja starsza córka, która była na pokazie sukien Paprocki i Brzozowski stwierdziła, że jak kiedykolwiek będzie potrzebowała sukni to zainteresuje się nimi bo była zachwycona, to jedną miałabym z głowy, ale młodsza jest innego zdania i to mnie przeraża, bo wbiła sobie do głowy, ze jak będzie brała ślub kiedyś to suknię będę jej szyć ja i jestem załamana z tego powodu 🙁 bo raczej nie chciałabym brać na siebie takiej odpowiedzialności.
    Życzę Ci podjęcia mądrej decyzji 🙂
    Pozdrawiam 🙂

    1. Szczerze mówiąc czekałam na Twój komentarz i cieszę się bardzo, że napisałaś 🙂 Byłam bardzo ciekawa Twoich doświadczeń z sukniami ślubnymi. Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, o czym piszesz, dlatego właśnie ciężko podjąć mi decyzję. Przez nieudane szycie obawiam się właśnie tych dodatkowych kosztów, a co za tym idzie szukania na siłę sukni w salonach na ostatnią chwilę. W sumie to nie jest tak, że mnie nie stać na którąś z tych sukien, które mi się podobają, po prostu wolę te pieniądze przeznaczyć na coś innego, np. dodatkowe rozrywki podczas wesela, bo w zasadzie chodzi o to żeby zabawa była przednia, albo na super podróż poślubną ;D Tak jak pisałam w poście – gdybym była pewna, że ktoś po weselu kupi ode mnie suknię, to bym kupiła nawet tę za 3.500 USD, w przeciwnym wypadku nie widzę sensu, bo to suknia jednorazowego użytku. Jeśli chodzi o Panią Martę, to mam zamiar się do niej odezwać i zapytać na ile by wyceniła uszycie sukni. To ciężki orzech do zgryzienia – z jednej strony by się chciało szyć samej, a z drugiej strony odzywa się rozsądek, bo można stracić podwójnie, ech… Jakoś tak czuję, że bym żałowała, gdybym nie spróbowała, ot durny charakter 😀
      Co do Twoich córek, to nie dziwię się, że przynajmniej jedna chciałaby, abyś Jej uszyła suknię. Widziałam jakie piękne sukienki Im szyłaś. Gdybym miała taką mamę, to też bym chciała, aby mi uszyła 🙂 Domyślam się jaki to ciężar, ale akurat Ty potrafisz i ja wiem, że sobie doskonale poradzisz 🙂 A wiesz, że mi też przez moment mignęła myśl, czy Ci nie zlecić mojej sukni? Hahaha 😀

  8. Szyję...bo kocham i potrafię says: Odpowiedz

    Ja bym jednak upierała się, żeby odezwać się do kogoś, kto w tym siedzi na co dzień. Suknia ślubna to moim zdaniem krawiectwo specyficzne i tu nie kupisz w pierwszym lepszym sklepie, nawet odpowiedniej tkaniny. Ktoś kto się tym zajmuje, ma zupełnie inne możliwości jeżeli chodzi o tkaniny, dodatki i możliwość wykończenia, jest wiele rzeczy, których nie zrobisz na zwykłej domówce. A co do ceny wiadomo, nie jest to mały wydatek, i na Twoim miejscu byłabym chyba deczko bardziej samolubna, to w końcu Twój dzień i może jedyny taki w Twoim życiu, nie tylko goście mają się dobrze czuć, ale Ty przede wszystkim !!!
    Mam nadzieję, ze dojdziesz do porozumienia ze swoim sumieniem i z sobą samą i podejmiesz naprawdę dobrą decyzję.
    O matko !!! Dobrze, ze ta myśl, Ci tylko przemknęła !!! Serio … bałabym się mimo wszystko .
    A tak na marginesie, widziałam realizacje różnych sukien szytych przez dziewczyny … no ładne, ale jak dla mnie to jednak nie do końca to.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  9. Ja mam podobne zdanie do Beaty z Szyję bo kocham i potrafię. Porządne uszycie sukni ślubnej wymaga lat praktyk i ogromnej wiedzy, dlatego ja bałabym się za to brać. Nie mówię, że kiedyś tak nie zrobię, ale chyba ryzyko jest dla mnie zbyt duże. Sama nawet nie zobaczysz dokładnie czy dekolt z tyłu leży dobrze, ok można niby z pomocą dwóch luster się oglądać, ale to jednak nie to samo co u profesjonalistki w salonie. Najgorzej, gdy coś nie będzie Ci coś wychodziło pomimo włożonej pracy, stracisz wiele nerwów i znienawidzisz tą sukienkę 😛 Z drugiej strony patrząc na prototyp muszę przyznać, że wyszedł naprawdę pięknie i spokojnie mogłabyś już w nim brać ślub. Nie podoba mi się jedynie ten doszyty pas z koronki, ale wspominałaś, że Tobie też nie, więc nie ma tematu 😉 Zrobisz jak uważasz, tak czy siak będziesz pięknie wyglądać, rozważ tylko czy się ze wszystkim wyrobisz czasowo i czy masz tyle nerwów do zszargania 😀

  10. Hmm… tak sie zastanawiam, czy ona musi byc taka perfekcyjna? Jako laik (jak zapewne wiekszosc gosci) nie zauwazylabym, ze cos jest nieodpowiednio zrobione, uszyte, przeszyte, obszyte itp… jako ludzie postrzegamy rzeczy calosciowo (efekt pierwszego wrazenia) i mysle, ze Twoja suknia jest w pewnym sensie niebanalna, a chyba o to chodzi? 🙂 dla mnie jest efekt „wow” i ciesze sie, ze odrzucilas gorseciki, slodkie bezy i stos zbednych warstw. W koncu Panna Mloda powinna wygladac hmm… niewinnie(?) 🙂 tymczasem pojawiam sie bez porady, ale z ogromna ciekawoscia, co zabaczymy w przyszlosci 🙂 Powodzenia! 🙂 i nie rezygnuj, uszyj sama, satysfakcja jest bezcenna 😉

  11. Kochani dziękuję Wam za tę dyskusję, porady i słowa wsparcia 🙂 Chciałabym na koniec dodać parę słów. Suknia boho, którą chciałabym stworzyć nie ma być szablonowa („boho” oznacza swobodę tworzenia, awangardę i nieszablonowość), ma być taka moja, w moim stylu, ja nawet nie chcę, aby się mieściła w klasycznym kanonie mody ślubnej. Co za tym idzie, nie musi być uszyta jak suknia ślubna z salonu – nie musi być uszyta profesjonalnie (ani dla odbiorcy, ani dla mnie nie ma to większego znaczenia, poza tym to ma być „boho”, to nigdy nie wygląda jak od linijki). Mierzyłam mnóstwo sukien w salonach. Co z tego, że były pięknie uszyte (choć nie zawsze), skoro wyglądały tanio, tandetnie i co najmniej przedpotopowo, a ja nie czułam się w nich dobrze? Poza tym są to często suknie wielorazowego użytku, więc muszą być uszyte na tip top. Moim zdaniem ze zwykłej firanki na prostej maszynie można wyczarować o wiele piękniejszą suknię i nie trzeba być profesjonalistą. Możecie mi wierzyć lub nie, ale ten mój prototyp prezentuje się na osobie o wiele lepiej niż te profesjonalne kiecki, które mierzyłam, choć nie jest wykończony i ma parę niedociągnięć. Nie podjęłam jeszcze decyzji, ale dla mnie suknia ślubna ma odzwierciedlać mnie i może być najzwyczajniej w świecie białą suknią z koronki, bez słowa „ślubna”, bo mam wrażenie, że to słowo zmienia wszystko. Nie jestem typową panną młodą, która marzy o śnieżnobiałej, idealnej sukni z welonem jak z bajki. Mam do tego tematu zupełnie inne podejście. Beato, Martyno, dziękuję Wam za to, że pomagacie mi nie wpakować się w sytuację bez wyjścia, to wszystko, co piszecie to święta racja, doskonale z tego wszystkiego zdaję sobie sprawę. Jeżeli się zdecyduję, to sukienkę stworzę na pewno z czyjąś pomocą, bo jednak druga para rąk i drugi umysł, myślący podobnie jak ja, mogą skutkować całkiem ciekawym projektem i zdecydowanie lepszą jakością. Mogę wszystkich teraz tylko prosić, abyście tak na wszelki wypadek trzymali kciuki i życzyli powodzenia 🙂 Jak coś z tego wyjdzie, to za kilka miesięcy pojawi się na blogu 😉 A jak nie wyjdzie, lub jeśli się nie zdecyduję, to zapewne pokażę Wam sukienkę, którą sobie wymyśliłam na poprawiny, bo tego to sobie na pewno nie odpuszczę 😉 Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i jeszcze raz dziękuję! :* :* :*

  12. Cześć,
    Góra jest fajna! Zwłaszcza z tyłu.
    Wiesz, może to kwestia koronki? Może jeśli wybierzesz bardziej delikatną, to będzie lepiej?
    Pozdrawiam,
    Kasia

    1. Tak, koronka ma znaczenie i to ogromne, napisałam o tym w poście, wiem, był długi, mogło gdzieś umknąć po drodze 😀 😀 😀 Pozdrawiam 🙂

  13. Tak sobie czytam Twój post i komentarze. Gdybym miała coś dodać od siebie po przeczytaniu tylko Twojego wpisu, to byłabym może nieco bliżej opinii Beaty i Martyny, że jednak może warto rozważać zamówienie sukienki. I wcale nie dlatego, iż wątpię, że sobie poradzisz, bo myślę wręcz przeciwnie. Ale z takich względów bardziej pragmatycznych i oszczędzających nieco dodatkowego stresu związanego z szyciem sobie sukienki na ten wyjątkowy dzień. Jednak po przeczytaniu kilku dodatkowych zdań od Ciebie, gdzie ujęłaś sedno sprawy i Twoje oczekiwania, myślę, że powinnaś podjąć to wyzwanie i spróbować 🙂 Nawet jak nie wszystko wyjdzie idealnie, to będzie Twój projekt, dokładnie taki jaki sobie wymarzyłaś i jestem przekonana, że będziesz się czuła cudowanie w takiej sukience! 🙂
    Z punktu widzenia technicznego nic nie dodam, bo totalnie nie znam się na szyciu sukien ślubnych. Ale polecę, choć trudno mi sobie wyobrazić, że nie dotarłaś do tego posta, wpis Joulenki, a w sumie to nawet 4, (jeden z nich: http://www.joulenka.pl/szycie-sukni-slubnej-praktyce-plan-dzialan-czas-koszty/) o kulisach szycia sukni ślubnej – być może znajdziesz tam jakieś przydatne informacje 🙂
    Zapomniałabym dodać, próbna sukienka jest śliczna! <3

    1. Otóż to 🙂 Ja też się nie znam na szyciu sukien ślubnych, heheh Moja suknia ma być po prostu prostą suknią z koronki tyle, że pójdę w niej do ślubu, a proste sukienki szyć potrafię. Póki co podjęłam już rozmowy z osobami, które mogłyby mi w tym pomóc i raczej na pewno się zdecyduję. Pod okiem kogoś doświadczonego raczej nie mam obaw. Poza tym widziałam na jednym z blogów realizację sukni przez zawodową krawcową i efekt końcowy był daleki do ideału (miałam wrażenie, że zabrakło czasu na dopasowanie i dopieszczenie sukni), więc jeśli zawodowcy robią takie buble, to jestem gotowa podjąć wyzwanie 😀 Do posta, o którym piszesz, dotarłam, ale dziękuję, że o tym wspomniałaś 🙂 Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za Twój komentarz! 🙂

  14. Moim zdaniem juz jest pieknie. Suknia slubna to przeciez zwykla suknia tylko biala i zwykle duuuuzo drozsza. Robienie wokol niej aury jakiejs nadziemskosci jest zbedne. Ja sukienke kupowalam, bo nie mam takich umiejetnosci by szyc samej (zresta slub bralam daaawno i wtedy nawet nie myslalam ze dotkne maszyny do szycia) i owszem bylam nia zachwycona, bo znalazlam taka, jakiej pragnelam. Ale gdybym sama uszyla, to by dopiero bylo. Nie zachecam i nie zniechecam do szycia, nie jestem zawodowcem. Ale na pewno nie przesadzalabym z tym perfekcjonizmem – nikt nie zauwazy jak szew bedzie minimalnie krzywo itp. No i zawsze mozna uszyc, a jak nie wyjdzie to po prostu kupic – sukienek bez liku w kazdym kroju i fasonie =)

Dodaj komentarz