CARMEN

Obiecuję, że w następnym poście nie będzie już nic z falbanami, o ile uda mi się zrealizować mój następny pomysł 😉 Ponieważ chwilowo nic nie szyłam, postanowiłam skrócić sukienkę z dekoltem „carmen”, którą uszyłam w tamtym roku, a której na blogu jeszcze nie przedstawiałam.

Sukienkę, o której mowa, uszyłam z angielskiej koronki z wykroju nr 119 Burda 7/2014. Założeniem była biała sukienka maksi w stylu boho. Jak to się czasami zdarza, założenia okazują się nietrafione i zamiast sukienki boho, stworzyłam skromną suknię ślubną… Nie za bardzo wiedziałam jak nosić tę sukienkę, więc zdecydowałam się ją skrócić. Ponieważ nie chciałam, aby była zbyt prosta, postanowiłam z pozostałego ze skrócenia materiału wyciąć dwie falbany i przyszyć je na dole. Coś mi jednak nie pasowało i w końcu stwierdziłam, że najlepiej będzie pozostawić dół prosty.

Oto trzy wersje mojej „carmen” 😀

A to zdjęcia z tamtego roku:

Przez to moje kombinowanie sukienka ledwie zasłania mi pupę, ale co tam… W końcu kiedy odsłaniać nogi jak nie latem? Muszę się tylko trochę opalić, bo wyglądam, jakbym wyszła z młyna 😀 😀 😀 Dodam jeszcze, że wykrój jest bardzo fajny i prosty, czym potwierdzę to, o czym pisała Magdiczka, pokazując Wam swoją „carmen”. Swoją drogą dzięki Magdzie zapragnęłam mieć jeszcze jedną w kolorze ognistej czerwieni 🙂

A to już moja „carmen” w wersji ostatecznej:

Która wersja jest wg Was najlepsza? Jak patrzę na siebie w tej długiej, to trochę żałuję, że ją skróciłam. Z drugiej strony była to mało praktyczna rzecz, a krótka wersja sprawdzi się doskonale podczas upałów, wakacji, czy wypadów na plażę 🙂 Macie już swoje „carmen”?

English

I promise that in next post there will be no clothes with ruffles, if I manage to realize my next idea 😉 Because I didn’t sew anything for a while, I decided to shorten a dress with the „carmen” neckline, which I sewed last year and haven’t shown yet on blog.

To sew this dress I used pattern No. 119 from Burda 7/2014. The idea was a white maxi dress in a boho style. As it sometimes happens, the ideas turn out to be wrong and instead of boho dress, I created a simple wedding dress… I didn’t really know how to wear this dress, so I decided to shorten it. Because I didn’t want it to be so simple, I used the remaining fabric to cut two ruffles and sew them on the bottom. I didn’t like the result, so I found it best to leave the bottom straight. Above you can see three versions of my „carmen” dress 😀

By this combinations, a dress barely covers that, what is between my hips… In the end when to show legs as not during the summer? I just have to sunbathe, because I look like I came out of the mill 😀 😀 😀 I will add that the pattern is very simple and the same I confirm what Magdiczka wrote on her blog about her „carmen” dress. By the way thanks to Magda I want to have one more in the red colour 🙂

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

20 Replies to “CARMEN”

  1. Krótka wersja chyba jest lepsza. Częściej można ja wykorzystać, ja długie sukienki noszę dość rzadko. Nie wiem jakoś nie mogę się przekonać do tej długości.

    1. A widzisz, ja z kolei średnio się czuję w krótkich, maksi uwielbiam, szczególnie te zwiewne 😀

  2. W zasadzie nie noszę krótkich sukienek, a mini to już w ogóle, za ta maxi sukienki kocham miłością niezmienną, szczególnie własnie na letni czas. Dlatego zachwycam się pierwotną wersją sukienki. Ale biała, króciutka sukienka prezentuje się równie wspaniale.

    1. No to przybijam piątkę!!! 🙂

  3. Faktycznie ta pierwsza wersja to w takim lekkim klimacie suknia ślubna. Ale jaka ładna! 🙂 Swoją drogą – jaka Ty byłaś wtedy opalona ! 😀 Po skróceniu, wygląda mniej ślubnie i myślę, że na lato – w szczególności na plażę- będzie idealna , i wygodna ! 🙂 A że krótka – masz zgrabne nogi, zaraz lato – absolutnie nic to nie przeszkadza, wręcz wnosi same plusy 🙂

    Sama mam w planach uszycie swojej carmen właśnie z tego wykroju. A podpowiedz proszę, czy w tej sukience jak nieco podniesiesz rękoma tę gumkę przy dekolcie to ona się trzyma? Tzn. czy można troszkę bardziej przysłonić ramiona ? Myślę by móc chodzić w takiej kiecce również po mieście, a wtedy taka wersja odsłaniająca całe ramiona to już może niekoniecznie.

    1. haha, aż jeszcze raz przymierzyłam, aby sprawdzić, czy jest dobrze, gdy się wyżej podniesie gumkę 😀 U mnie jest ok. Mam dość mocno ściągniętą gumkę i materiał nie jest śliski, więc całkiem fajnie się trzyma i tworzy w przybliżeniu dekolt karo 🙂

  4. Jak już Ci pisałam, uważam, że podjęłaś dobrą decyzję z tym skroceniem i odjeciem falbany. Teraz to super sukienka na lato a wcześniej rzeczywiście trochę jak ślubna, mimo że piękna też w takim wydaniu i z tym wpietym wiankiem:) Co do opalenizny to ja jestem jeszcze bledsza od Ciebie 😀

    1. Ja nie wiem co mam w głowie, ciągle te falbany, i falbany… Na szczęście zdrowy rozsądek się w końcu odezwał i rzeczywiście, odjęcie tej falbany było bardzo dobrą decyzją 🙂 A co do opalenizny, w tamtym roku w maju wylegiwałam się na plaży (w Norwegii!!!), a w tym roku, to jeszcze ani razu nie wystawiłam się na działanie słońca. Może uda się w końcu na weekend, bo są dobre prognozy 😀 Bladość mi nie przeszkadza, pod warunkiem, że jest zima. Wiosną, latem lubię nabrać troszkę kolorów, zdrowiej się wygląda, hehe

  5. A mi ta długa wersja skojarzyła się z grecką boginią :D. Ale rzeczywiście mogła się ta sukienka kojarzyć także z suknią ślubną. Wersja z falbankami na dole budzi u mnie już raczej skojarzenia cukierniczo-weselne ;). Na szczęście udało Ci się znaleźć optymalną wersję sukienki i muszę Ci powiedzieć, że gdyby nie moje gabaryty okołoklatkowe, sama z chęcią uszyłabym sobie taką sukienkę na wakacje. Te falbany są niesamowicie kobiece i urzekające. Pięknie wyglądasz! Jak dla mnie to możesz cały czas wrzucać posty z falbaniastymi ciuchami. Ciągle jeszcze nie odczuwam przesytu. Cudnie Ci w nich!
    Pozdrawiam słonecznie i serdecznie :).

    1. Bardzo mi się podobają Twoje skojarzenia 😉 😉 😉 Oj jak się cieszę, że zrezygnowałam z tych falban 😀
      Powiem Ci, że ten krój też nie jest dla mnie, bo mam zbyt masywne ramiona, ale udaję, że tego nie widzę, hehe Z falbanami na chwilę tylko daję sobie spokój, bo już kolejne pomysły zakiełkowały w głowie 😀 Pozdrawiam!!! 🙂

  6. O tak, zgadzam się z dziewczynami, poszłaś w bardzo dobrym kierunku. Pierwsza wersja przepiękna, ale ślubna. Druga… eeee. A ta krótka jest dla Ciebie idealna. Takie nogi trzeba pokazywać. A i słońca w niej łatwiej złapać na nogach 😉
    A w czerwonej będziesz wyglądać obłędnie. Bardzo chcę to zobaczyć!
    A co niefalbaniastego szyjesz teraz?

    1. Teraz szyję na próbę letnią marynarkę w kwiaty z wykroju Alberta Ferretti z „Szycie”. Bardzo bym chciała na jesień uszyć aksamitną, więc wypróbowuję na materiale kupionym na promocji, a na który i tak nie miałam pomysłu 🙂 A czerwona hiszpanka coraz bardziej zaprząta mi myśli. Twoja jest tak cudna, że mnie zżera z zazdrości… 🙂

  7. Wersja pierwsza, bardzo mnie urzekła, taka piękna sukienka ale faktycznie trochę ślubna i nie bardzo wiadomo kiedy założyć, ostatecznie masz sukienkę do biegania i włożenia na wiele okazji i zapewne taką najbardziej wykorzystasz, wyglądasz w niej pięknie. Długość odpowiednia, takie nogi nie wolno ukrywać. Mam sukienkę z tej formy, szyłam dwa lata temu, wzór panterka, ale jakoś nie byłam do niej przekonana, teraz zaczyna mi się podobać.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Dokładnie tak!!! Teraz bez wahania mogę wyciągnąć ją z szafy, a zmieniając dodatki, mogę ją włożyć na wiele okazji 🙂 Dziękuję! 🙂
      Kochana to Ty masz taką jak z okładki? Publikowałaś na blogu? Zaraz zerknę, bo jestem bardzo ciekawa 🙂 Skoro zaczyna się podobać, to trzeba się z nią pogodzić i dumnie nosić 🙂 Pozdrawiam!!! 🙂

  8. Szyję...bo kocham i potrafię says: Odpowiedz

    A ja bede oryginalna, nie wiem skąd skojarzenia ze ślubną, mnie się wcale nie skojarzyła z taką, bardzo mi się podobała pierwotna wersja, tylko może dla wygody chodzenia ale i luzu sprawdziło by się w niej dłuższe rozcięcie na boku. Co do krótkiej wersji, jeżeli się w niej dobrze czujesz to super, ale dla mnie czegoś w niej teraz brakuje, ja bym popróbowała z jakąś falbaną ale jedną doszytą albo naszytą, nie wiem do przemyslenia.
    ale przede wszystkim Ty się musisz w niej dobrze czuć !

    1. No właśnie głównie o tę wygodę chodziło, tylko tą psychiczną – no nie mogłam się przemóc, jak dla mnie sukienka nie była taką na co dzień. Teraz też mi w niej czegoś brakuje, może rzeczywiście jedna falbana byłaby lepszym rozwiązaniem – przemyślę to jeszcze 🙂 Póki co czekam na jakiś ciepły dzień, bo chętnie bym już ją włożyła, heheh

  9. Krótka sukienka jest na pewno praktyczniejsza i częściej ją wykorzystasz. Długość jest jak najbardziej dla ciebie odpowiednia ale mnie też na dole czegoś brakuje 😉 Pewnie wymyślisz coś oryginalnego 😉 Pozdrawiam

    1. Zdecydowałam, że jednak dół będzie prosty, choć jest pokusa, aby coś na dole się pojawiło, hehe Pozdrawiam serdecznie 🙂

  10. Długa wersja jest przepiękna! Ale faktycznie trudno pozbyć się skojarzenia ze skromną suknią ślubną. Zdjęcia z ubiegłego roku, z wianuszkiem na głowie, są cudne, ale i potęgują wspomniane skojarzenia 😉 Krótka wersja wydaje mi się najbardziej optymalna i do wykorzystania do wielu stylizacji 🙂 Idealna na lato 🙂

    1. Oj tak, idealna na lato, tylko to lato nie chce do mnie przyjść w tym roku, heheh 😀 😀

Dodaj komentarz