MARYNARKA BOHO/BOHO JACKET

Marynarka, o której dzisiaj piszę, ma dla mnie szczególne znaczenie. Jest to pierwsza marynarka, którą uszyłam, a zrobiłam to równo dwa lata temu:) Być może są wśród Was osoby, które ją kojarzą – można było ją zobaczyć zarówno na stronie Burdy, jak i w samym magazynie (to pierwsza moja rzecz, której zdjęcie znalazło się na łamach pisma :D), a także na Instagramie. Jeśli nie pamiętacie, to Wam przypomnę:)

Co skłoniło mnie do uszycia tej marynarki? Materiał. Materiał, który jest bardzo podobny do oryginału, przedstawionego w magazynie. Mowa o marynarce nr 112B z Burdy 2/2015, a materiał to żakard.

Szycie nie było łatwe. Przede wszystkim nie miałam wtedy pojęcia o szyciu marynarek. Ponadto ta składa się z wielu części i wielkich nakładanych kieszeni, co dodatkowo utrudniało zadanie ze względu na konieczność dopasowania wzoru. Jak na pierwsze tego typu zadanie, poprzeczkę podniosłam sobie bardzo wysoko. Na dodatek metr tego żakardu kosztował bardzo dużo i bałam się, że zniszczę tak piękny i drogi materiał. Szycie zajęło mi chyba ze dwa tygodnie… Miałam bardzo duże oczekiwania w stosunku do tego wykroju. Bardzo się wtedy rozczarowałam, ponieważ marynarka jest bardzo dziwnie zaprojektowana – ma bardzo szerokie ramiona, szerokie i za długie rękawy (które skróciłam) i co dziwne, bardzo ogranicza ruchy w barkach. To wszystko spowodowało, że noszę ją bardzo rzadko, bo źle się w niej czuję, ale paradoksalnie bardzo ją lubię, gdyż jestem zadowolona z wykonania i efektu wizualnego:) Do tej pory chyba z tego „uszytku” jestem najbardziej dumna.

A czy Wy macie takie swoje perełki? Ubrania, które uszyłyście i macie do nich szczególny sentyment?

P.S. Zanim przejdę do zdjęć… Wkrótce na blogu będzie dużo wiosny i lata oraz moich inspiracji, co mnie bardzo cieszy i nie mogę się już doczekać. Przy okazji chcę się do czegoś przyznać. Zapewne zauważyliście, że mało u mnie było typowo zimowych stylizacji… No cóż, nie cierpię zimowych ubrań, a przede wszystkim butów:/ Lubię czuć się lekko i mieć swobodę, co niestety nie jest możliwe zimą w naszej strefie klimatycznej. Odliczam dni do wiosny z wielką niecierpliwością i mam nadzieję, że pojawi się szybko, bo już szykuję garderobę:) Co się w niej znajdzie? Na pewno dużo falban, dekoltów „carmen”, pasteli (szczególnie w odcieniach niebieskiego) oraz wzorów:) Planuję też uszyć kolejny garnitur. Na pewno nie będzie nudno, więc już teraz zapraszam Was do śledzenia bloga:) A póki co, zdjęcia wspomnianej marynarki, która jest również doskonałą propozycją na wiosnę:

English

Today it will be about jacket, which is for me very important. This is the first jacket that I’ve made, and it was two years ago 🙂 You could see it on my Instagram profile. If you don’t remember, I will remind you 🙂

What prompted me to sew this jacket? Fabric. Fabric, which is very similar to the original, presented in Burda magazine. It’s about pattern No. 112B from Burda 2/2015 and the material is jacquard.

Sewing wasn’t easy. First of all, I had no idea about sewing jackets. Moreover, this pattern consists of a large number of parts and additionaly patch pockets, what complicated the task due to the need of matching fabric print. As the first of this type of task I picked up both pattern and fabric with high degree of difficulty. Moreover, this jacquard was very expensive and I was afraid to destroy it. Sewing took me about two weeks… I had very high expectations in relation to this pattern. I was very disappointed, because a jacket is very bad designed – it has very broad shoulders, wide and too long sleeves (which I’ve shortened), and what is suprisingly oddly, it limites moves in shoulders. All of this cause that I wear it very rarely, because I don’t feel comfortable. Paradoxically I like it very much, because I’m pleased with my skills at that time and visual effect 🙂 So far I think this is a project that I’m most proud of 🙂

And what about you? Have you ever sewn something that has sentimental value for you?

P.S. There will be a lot of spring, summer and my inspirations on blog soon, what makes me very happy and I’m lokking forward. By the way, I want to confess to something. You probably noticed that there were not many typical winter stylings on my blog… Well, I hate winter clothes, and especially shoes: / I like to feel light and free in my clothes, what is unfortunately not possible in winter in our climate zone. I’m counting down days to the spring and hope it will come soon, because I’m getting ready my wardrobe 🙂 What will we find there? Certainly a lot of ruffles, „carmen” necklines, pastels (especially shades of blue) and prints 🙂 I plan also to sew another suit. It won’t be boring for sure, so now I invite you to follow my blog 🙂

8 Replies to “MARYNARKA BOHO/BOHO JACKET”

  1. Jest odszyta pięknie, przyłożyłaś się bardzo, nie widzę różnicy w wykonaniu oryginału a Twoim, jest perfekcja, trudno aż uwierzyć, że to pierwsza taka rzecz. Szyjesz piękne marynarki i bardzo jestem ciekawa garnituru we wzory, mam nadzieję, że szybko pojawi się na blogu.
    Pozdrawiam 🙂

    1. Dziękuję Anetko:) Wydaje mi się, że jeszcze do żadnej z rzeczy, które szyłam aż tak bardzo się nie przyłożyłam jak właśnie do tej marynarki… Na garnitur we wzory przyjdzie jeszcze trochę poczekać, odłożę to chyba na jesień (materiał, który sobie upatrzyłam jest bardziej jesienny). Póki co przyszło mi do głowy aby uszyć jakiś lekki, letni 😀

  2. Świetna marynarka. Skąd buty? Są idealne!

    1. Dzięki! 🙂 Buty od Lasockiego sprzed 4 lat 🙂

  3. Ta Burda z tą marynarką zdecydowanie skradła moje serce. Przymierzałam się do niej kilka razy, ale nie miałam dobrej tkaniny i chwilowo projekt zawiesiłam 🙂 A Twoja jest identyczna!!! Wspaniała jest, jestem pod wielkim wrażeniem.
    A nóżki Ci nie zmarzły? 😉
    Na kolory i letnie falbanki czekam z utęsknieniem. Ale wiesz, że do letniego sezonu to jeszcze daleko, prawda?

    1. Dziękuje!!! 🙂 Ten numer jest zdecydowanie jednym z lepszych:) Nóżki mi zmarzły przeokrutnie. Gdyby tylko inne buty dobrze grały z całością, na pewno na nie wymieniłabym te sandałki, hehe Na tę chwilę nie wyobrażam sobie sesji z niebieską sukienką, nie wiem czy nie odłożę tego na cieplejsze dni:) Zdaję sobie sprawę, że do lata daleko, ale wolę się teraz przygotować, a później wyjść w plener i korzystać z uroków skandynawskiego krajobrazu zamiast siedzieć przy maszynie:D Poza tym na wybiegach już zima, więc aż tak bardzo nie wybiegam do przodu, hehehe ;p

  4. Szyję...bo kocham i potrafię says: Odpowiedz

    Marynarka bombowa, nawet tkanine dobrałas bardzo podobną i dlatego podoba mi się jeszcze bardziej. Super !

    1. Dziękuję! 🙂 Mając pod ręką taką tkaninę nie dałoby się nie uszyć tej marynarki, hehe To po prostu musiało się stać:)

Dodaj komentarz